O wpinaniu się „ze szczeny”, czyli o lizaniu liny słów kilka
Otóż moi mili, tym tekstem chciałbym zagaić i niniejszym
ogłosić cykl postów, w których najzwyklej w świecie po sobie jedziemy,
aczkolwiek, nie w sposób ordynarny i chamski, ale w sposób wykwintny, elegancki
i tak aby osoba, która bohaterem posta się stanie nie poczuła się obrażona.
Skłoniło mnie do tego wydarzenie, które miało miejsce na ścianie jakiś czas
temu, którego nie byłem niestety naocznym świadkiem, jednakże zostało mi dość
dobrze opisane i streszczone, a że moja wyobraźnia granic nie uznaje, więc nie
miałem problemu z dokładnym zobrazowaniem i projekcją wspomnianej sytuacji.
Rzecz tyczy się jednego z Nas – Zmierzwiona. Zmierzwion jest bardzo barwną
postacią wśród moich znajomych (jakże kolorowych i niepospolitych), jednakże
można by go przyrównać do pawia (łac. Pavo cristatus) pośród szarych
gołębi (bez urazy moi drodzy! J ). Niezwykle barwną postacią jest z kilku
względów, mianowicie: na wyjazdach
wszelakich spędza 50% swojego życia, 25% przesypia, 20% nie wiem co robi, a 5 %
zajmuje się pracą. Ot taki typ. W dzisiejszych czasach pogoni za dobrami
materialnymi i chęcią posiadania jest to niełatwe, a jednak udaje mu się ta
sztuka.. Jak? Za ch... (pewnie myśleliście, że wstawiłbym tu brzydki wyraz określący męskie przyrodzenie, ale nie - chodziło o cholerę oczywiście ;P ) nie wiem! No ale cóż, jakoś muszę z tym żyć i spędzać
50% swojego życia w pracy :/ Ponadto Zmierzwion ma jeszcze kilka innych cech
takich jak umiejętność zabrania lustrzanki nie wziąwszy uprzednio do niej
baterii, umiejętność zabrania nienaładowanej lustrzanki, odnajduje także radość
w robieniu zdjęć ptaków (zapisał się nawet na kurs ornitologiczny), pstrykaniu
zadków kozic i innych ciekawych tematów. Ale ostatnio, Zmierzwion ukazał swą
kolejną cechę, nieujawnioną do tej pory czyli wpinanie się „ze szczeny”. Pewnie
ciekawi Was bardzo na czym cecha ta polega. Otóż polega ona na tym, że wisząc
nad ostatnim przelotem w bardzo niewygodnej pozycji do wpięcia i nie mając
możliwości wyciągnięcia liny techniką tradycyjną czyli ręką, Zmierzwion czyni do
szczęką, a konkretnie zębami i ruchem posuwistym ciągłym wybiera linę niczym
lew rozrywający antylopę na strzępy. Z dołu wygląda to bardzo zagadkowo, padają
pytania, a wręcz nawoływania w stronę Zmierzwiona typu: „Nie żryj tej liny
tylko się wspinaj!” lub „Chodź Zmierzwion na dół, my tu mamy jakieś jedzenie to
Ci damy!”. Inni po prostu patrzą z rozdziawioną paszczą co też Zmierzwion
wyprawia. Tak oto pokazał on (red. Zmierzwion) swoją kolejną i unikalną cechę
na skalę, myślę że przynajmniej wojewódzką ;) Tak sobie myślę, że może wynikać
to z faktu, że lubi lizać linę… ot tak sobie podgryźć co nieco w trakcie
wspinania. Jednak brnąć dalej tym tropem zaczynają się pojawiać myśli co
najmniej niesmaczne, a wręcz fekalne i nasuwa się pytanie – co jeśli przyjdzie
nam się wspinać na własnej i będziemy mieć do dyspozycji friendy, tricamy czy
hexy?! Chciałoby się powiedzieć „Pożyjemy – zobaczymy”, ale w tym konkretnym
przypadku, chyba wolałbym pozostać tylko na „Pożyjemy” :) Bo skoro z liną
potrafi robić takie rzeczy to ja już się boję nawet sobie wyobrazić co potrafi
zrobić z innymi akcesoriami używanymi przy wspinaniu. Mam nadzieję, że
Zmierzwion nie poczuje się urażony tym tekstem, gdyż osobiście pałam do niego
ogromną sympatią i dobrze mi się z nim wspina, szczególnie kiedy z aptekarską
precyzją krzyczy do mnie wisząc 10 metrów nad ziemią „Daj 30 cm luzu!”, a ja
się zastanawiam, jednocześnie wydając luz, ile to jest 30 cm na 70-metrowej
linie, a po chwili słyszę „Kurwa nie tyle!”… Ehhh :)
I na koniec mała refleksja: Jakże szare byłyby nasze wyjazdy
gdyby nie nasze odpały! I to chyba dlatego, mimo tego że nikt z nas nie łoi
(jeszcze) dróg powyżej VI.1, to tak dobrze nam wspina bo każdy z nas ma swoje odchylenia :)
Z górskim pozdrowieniem!
Szydera
PS. Pewnie czujecie swego rodzaju rozczarowanie, bo tytuł taki zagadkowy i chwytliwy, a tekst... hmmm no cóż ;P
PS2. Powyższy tekst ma zmusić Zmierzwiona do napisania w końcu swojego posta :D
Jestem bardzo ciekawa tekstu o Szyderze :)
OdpowiedzUsuńno ciekawe, kto się za niego zabierze. Tymczasem ja tylko dodam, że Zmiarzwion jakoś to robi,że jego doba trwa 48 h :)I tylko jeszcze moje ulubione powiedzonka naszego kolegi "wybierz na blachę" i "teraz kurwa nie mam czasu"!
Usuń