piątek, 30 marca 2012

O wpinaniu się „ze szczeny”, czyli o lizaniu liny słów kilka

Otóż moi mili, tym tekstem chciałbym zagaić i niniejszym ogłosić cykl postów, w których najzwyklej w świecie po sobie jedziemy, aczkolwiek, nie w sposób ordynarny i chamski, ale w sposób wykwintny, elegancki i tak aby osoba, która bohaterem posta się stanie nie poczuła się obrażona. Skłoniło mnie do tego wydarzenie, które miało miejsce na ścianie jakiś czas temu, którego nie byłem niestety naocznym świadkiem, jednakże zostało mi dość dobrze opisane i streszczone, a że moja wyobraźnia granic nie uznaje, więc nie miałem problemu z dokładnym zobrazowaniem i projekcją wspomnianej sytuacji. Rzecz tyczy się jednego z Nas – Zmierzwiona. Zmierzwion jest bardzo barwną postacią wśród moich znajomych (jakże kolorowych i niepospolitych), jednakże można by go przyrównać do pawia (łac. Pavo cristatus) pośród szarych gołębi (bez urazy moi drodzy! J ). Niezwykle barwną postacią jest z kilku względów,  mianowicie: na wyjazdach wszelakich spędza 50% swojego życia, 25% przesypia, 20% nie wiem co robi, a 5 % zajmuje się pracą. Ot taki typ. W dzisiejszych czasach pogoni za dobrami materialnymi i chęcią posiadania jest to niełatwe, a jednak udaje mu się ta sztuka.. Jak? Za ch... (pewnie myśleliście, że wstawiłbym tu brzydki wyraz określący męskie przyrodzenie, ale nie - chodziło o cholerę oczywiście ;P ) nie wiem! No ale cóż, jakoś muszę z tym żyć i spędzać 50% swojego życia w pracy :/ Ponadto Zmierzwion ma jeszcze kilka innych cech takich jak umiejętność zabrania lustrzanki nie wziąwszy uprzednio do niej baterii, umiejętność zabrania nienaładowanej lustrzanki, odnajduje także radość w robieniu zdjęć ptaków (zapisał się nawet na kurs ornitologiczny), pstrykaniu zadków kozic i innych ciekawych tematów. Ale ostatnio, Zmierzwion ukazał swą kolejną cechę, nieujawnioną do tej pory czyli wpinanie się „ze szczeny”. Pewnie ciekawi Was bardzo na czym cecha ta polega. Otóż polega ona na tym, że wisząc nad ostatnim przelotem w bardzo niewygodnej pozycji do wpięcia i nie mając możliwości wyciągnięcia liny techniką tradycyjną czyli ręką, Zmierzwion czyni do szczęką, a konkretnie zębami i ruchem posuwistym ciągłym wybiera linę niczym lew rozrywający antylopę na strzępy. Z dołu wygląda to bardzo zagadkowo, padają pytania, a wręcz nawoływania w stronę Zmierzwiona typu: „Nie żryj tej liny tylko się wspinaj!” lub „Chodź Zmierzwion na dół, my tu mamy jakieś jedzenie to Ci damy!”. Inni po prostu patrzą z rozdziawioną paszczą co też Zmierzwion wyprawia. Tak oto pokazał on (red. Zmierzwion) swoją kolejną i unikalną cechę na skalę, myślę że przynajmniej wojewódzką ;) Tak sobie myślę, że może wynikać to z faktu, że lubi lizać linę… ot tak sobie podgryźć co nieco w trakcie wspinania. Jednak brnąć dalej tym tropem zaczynają się pojawiać myśli co najmniej niesmaczne, a wręcz fekalne i nasuwa się pytanie – co jeśli przyjdzie nam się wspinać na własnej i będziemy mieć do dyspozycji friendy, tricamy czy hexy?! Chciałoby się powiedzieć „Pożyjemy – zobaczymy”, ale w tym konkretnym przypadku, chyba wolałbym pozostać tylko na „Pożyjemy” :) Bo skoro z liną potrafi robić takie rzeczy to ja już się boję nawet sobie wyobrazić co potrafi zrobić z innymi akcesoriami używanymi przy wspinaniu. Mam nadzieję, że Zmierzwion nie poczuje się urażony tym tekstem, gdyż osobiście pałam do niego ogromną sympatią i dobrze mi się z nim wspina, szczególnie kiedy z aptekarską precyzją krzyczy do mnie wisząc 10 metrów nad ziemią „Daj 30 cm luzu!”, a ja się zastanawiam, jednocześnie wydając luz, ile to jest 30 cm na 70-metrowej linie, a po chwili słyszę „Kurwa nie tyle!”… Ehhh :)
 
I na koniec mała refleksja: Jakże szare byłyby nasze wyjazdy gdyby nie nasze odpały! I to chyba dlatego, mimo tego że nikt z nas nie łoi (jeszcze) dróg powyżej VI.1, to tak dobrze nam wspina bo każdy z nas ma swoje odchylenia :)

Z górskim pozdrowieniem!
Szydera

PS. Pewnie czujecie swego rodzaju rozczarowanie, bo tytuł taki zagadkowy i chwytliwy, a tekst... hmmm no cóż ;P

PS2. Powyższy tekst ma zmusić Zmierzwiona do napisania w końcu swojego posta :D

2 komentarze:

  1. Jestem bardzo ciekawa tekstu o Szyderze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ciekawe, kto się za niego zabierze. Tymczasem ja tylko dodam, że Zmiarzwion jakoś to robi,że jego doba trwa 48 h :)I tylko jeszcze moje ulubione powiedzonka naszego kolegi "wybierz na blachę" i "teraz kurwa nie mam czasu"!

      Usuń